Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2025

Czasem prosto = najlepiej

Obraz
Wróciła mi radość z kuchennego tworzenia 😊 Postanowiłam wykorzystać tę energię do zrobienia czegoś słodkiego, ale zdrowego do kawy. Zajrzałam do szafek i lodówki, wyjęłam mnóstwo produktów i namoczyłam migdały, nerkowce i suszone mango. Kiedy składniki były gotowe, w ruch poszedł blender. Zadowolona, że stworzę coś wyjątkowego, wstawiłam wodę na kawę. Wyciągnęłam pojemnik z przygotowanym deserem. Konsystencja - mało zachęcająca, ale przecież już nie raz wygląd nie szedł w parze ze smakiem 😉 Posmakowałam… Ok, zjadliwe - ale bez szału. Moje kubki smakowe spodziewały się czegoś więcej po tylu wyszukanych składnikach i całym tym kuchennym tańcu 😑 Aż szkoda było pić do tego zaparzoną kawę... I co zrobiłam? Otworzyłam lodówkę i sięgnęłam po 2 jajka - one zawsze się obronią 😜 Ukręciłam sobie kakaowy kogel-mogel. Prosto, szybko, bez kombinacji - i pysznie! To niby nic wielkiego, ale wtedy pomyślałam: „Czasem nie warto kombinować - najlepsze jest to, co proste. Doceń to.” Jak czę...

Trudny czas...

Obraz
Trudny czas... Ostatnio nie jest mi łatwo - ale wiem, że trudniejsze chwile też są potrzebne. Z doświadczenia widzę, że to właśnie one wzbogacają, nadają głębi i unikalnego wyrazu osobie, która świadomie przez nie przechodzi. Patrząc wstecz, widzę, jak moje doświadczenia mnie budowały i kształtowały. Dziś wiem - i czuję - że lubię siebie 😊 Wciąż uczę się nie uciekać od tego, co trudne. Zatrzymuję się. Obserwuję myśli, odczucia w ciele. Przytulam to, co zauważam. Przyjmuję. Otulam oddechem. Jestem z tym Tu i Teraz ❣ A Ty - co robisz, gdy przychodzą trudniejsze chwile?

Skupiam się na sobie 💗

Obraz
Skupiam się na sobie  💗 Brzmi samolubnie? A co to oznacza w praktyce? To powrót do tego, co już znam. Chyba nawet z czasu, kiedy byłam żoną i usłyszałam od męża: - Jesteś egoistką! Wtedy bolało, nawet bardzo. A teraz…? Teraz wiem, że dla niego to mógł być szok, bo skierowałam moją energię na siebie , przekierowałam ją z zewnątrz. To nie znaczy, że opuściłam rodzinę, jego czy porzuciłam obowiązki. Po prostu na nowo ułożyłam swoje priorytety , i na ich szczycie postawiłam siebie. Zaczęłam się wzmacniać. Budować siebie od nowa. To być może spowodowało lęk u bliskich - że gdy się wzmocnię, wzrosnę… odejdę. I tak się później stało, rozeszliśmy się, ale to bardziej złożona historia - może kiedyś do niej wrócę 😉 Teraz znów wracam do budowania siebie . Wzmacniam swoje fundamenty. A może - jak mi teraz przyszło do głowy -  remontuję mój pojazd : fizycznie, mentalnie i duchowo. I z radością zobaczę, dokąd mnie zawiezie 😊